Liga Mistrzów. Inter chce zdusić Barcelonę
Mediolańscy gospodarze wtorkowego półfinału Ligi Mistrzów sami przyznaj±, że zasadzaj± się na najlepsz± drużynę ¶wiata. Ale wiedz± też, że we współczesnym futbolu najlepsi wcale nie s± niepokonani.
Inter wspiera ponoć nawet niebo. Przez wulkaniczny pył, który sparaliżował ruch lotniczy, piłkarze Barcelony przesiedzieli 12 godzin w autobusie – z przerw± na nocleg w Cannes. Mieli też mało czasu na odetchnięcie po wyczerpujacych ligowych derbach. Bili się z Espanyolem (0:0) w sobotę, a mistrzowie Włoch przełożyli prestiżowy mecz z Juventusem (2:0) na pi±tek.
Inter Mediolan
FC Barcelona
1 x 2
Bwin 3.00 3.20 2.30
Bet-at-home 3.10 3.25 2.25
Expekt 3.00 3.25 2.45
Sportingbet 2.85 3.25 2.25
Gamebookers 3.00 3.25 2.35
Unibet 3.20 3.20 2.35
Betway 3.00 3.30 2.35
Betsson 3.05 3.30 2.35
Betsafe 3.00 3.25 2.40
BetClick 3.00 3.30 2.30
Katalońscy działacze w¶ciekali się, że UEFA nie odwołała półfinału, a mediolańczyków cieszy każdy zwiększaj±cy ich szanse drobiazg, bowiem zdaj± sobie sprawę, że wpadli na drużynę zjawiskow±, jaka w nowoczesnym futbolu teoretycznie nie ma prawa do istnienia.
Nietykalni zdarzali się przecież tylko w prehistorii – w pięciu inauguracyjnych edycjach po Puchar Europy, który zdobywa triumfator Ligi Mistrzów, sięgał Real Madryt. Od dwóch dekad trofeum nie obronił nikt.
Barcelona obronić chce, od blisko dwóch lat sposobu nie znalazł na ni± nikt. Owszem, niekiedy przegrywała, rywale dokazywali również na jej stadionie, czasem pomagała im pycha Katalończyków (Sevilli w zwycięskim dla niej dwumeczu Copa del Rey) – kiedy jednak Barca stawiała się zwarta, zdeterminowana, czuj±ca wagę wydarzenia, nie było na ni± mocnych. W 2009 roku uzbierała bezprecedensow± kolekcję sze¶ciu trofeów – wygrała Champions League, ligę hiszpańsk±, Puchar Hiszpanii, Superpuchar Hiszpanii, Superpuchar Europy i klubowe mistrzostwo globu. Dzi¶ wci±ż zachowuje poważne szanse, by pięciu z nich dopa¶ć również w roku 2010.
Bież±cy sezon przebiega tak, jak przebiegał poprzedni. Katalończycy znów rz±dz± w kraju, znów dwukrotnie rozprawili się z Realem Madryt, znów wiosn± w LM remisuj± na wyjazdach, a zdmuchuj± rywali – ostatnio VfB Stuttgart (4:0) i Arsenal (4:1) – z murawy na Camp Nou.
Nadzieja Interu w tym, że seria powtórek jeszcze potrwa. Bo je¶li potrwa, Barcelonę czekaj± nie lada tarapaty.
Rok temu wła¶nie w półfinale Champions League wpadła na jedyn± w minionych dwóch latach drużynę, która zdołała się jej przeciwstawić. Chelsea odpadła po remisach 0:0 i 1:1, przez gola straconego na własnym boisku w ostatnich sekundach gry oraz po kontrowersyjnych sędziowskich decyzjach, które kwestionowali nie tylko londyńczycy. W każdym razie był przypadek za kadencji trenera Josepa Guardioli wyj±tkowy – jego piłkarze nie zostawili po sobie wrażenia lepszych od przeciwnika.
Inter planuje przyskrzynić Katalończyków tak jak Chelsea, tylko skuteczniej. Zadusić ich w klaustrofobicznym ¶cisku. Zaprosić do walki niemal zapa¶niczej, może brutalnej. Spętać taktyczn± zasadzk±, któr± Jose Mourinho zastawia tygodniami. Wzi±ć bramkę Barcy podstępem – pojedynczym nagłym wypadem, który wykończy np. Samuel Eto’o, ostatnio zabójczo precyzyjny, od zawsze niezawodny zwłaszcza w wieczory transmitowane przez wszystkie telewizje na planecie.
Kameruńczyk jeszcze niedawno strzelał dla wtorkowych rywali, więc sławi ich najhojniej. – Gdyby istniał bóg futbolu, byłby nim Messi. Gdyby istniała najlepsza drużyna, byłaby ni± Barcelona – jego zdania streszczaj± to, co my¶l± wszyscy Włosi. My¶l± w trybie warunkowym, bo kto, je¶li nie ludzie calcio, ma lepiej rozumieć, że niezłomnych, ¶wietnie zorganizowanych twardzieli stać na to, by przetrwać
180 minut nawałnicy wirtuozów?
Nazajutrz po awansie do półfinału ruszyła kampania przekonywania, że obezwładnić można nawet Messiego, piłkarza przyrównywanego już nie do współczesnych, lecz Pelego i Maradony. Je¶li bowiem nie ma prawa istnieć dzisiaj drużyna niezwyciężona, to nie ma też prawa istnieć drybler sam wybieraj±cy sobie na boisku, którędy pobiegnie z futbolówk± przy nodze – gdyby obrońcy próbowali nad±żyć nad jego wykonywanymi w pełnym pędzie skrętami tułowia, wybijaliby sobie piętami zęby.
Dotyczy to nawet graj±cych w Interze kolegów z reprezentacji Argentyny – Zanettiego, Samuela i Cambiasso – dlatego Włosi szukali ratunku wokół Messiego. Analizowali, analizowali, aż doszli do wniosku, że fenomenalny skrzydłowy Ľle znosi przedłużaj±cy się czas bez piłki. Je¶li nie dotknie jej przez dwie-trzy minuty, traci cierpliwo¶ć, biega tam, gdzie nie powinien, zakłóca taktyczny ład. Jak brzd±c, który bez piłki smutnieje. Ponoć dlatego Guardiola chętnie przesuwa go bliżej ¶rodka boiska.
Italia wie już o Messim więcej niż wie o sobie Messi. W badaniu drzewa genealogicznego zeszła do połowy XIX wieku, odkrywaj±c przy okazji, że jego przodkowie wyemigrowali do Argentyny z Włoch.
Odwrotny kierunek obrał urodzony w Buenos Aires Helenio Herrera, czczony jako „Mag” najsłynniejszy trener Interu, który niespełna pół wieku temu uczynił go najmocniejszym klubem w Europie. Mourinho, je¶li zatrzyma Messiego i wygra finał LM, ma stan±ć obok niego. Już teraz mediolańczycy wspominaj±, że przypomina poprzednika – taktyczn± pedanteri±, charyzm±, megalomani±, rewolucyjnymi metodami dowodzenia ludĽmi, a także przekonaniem, że trzeba im wytrenować przede wszystkim głowy.
I sprzyja mu szczę¶cie. Barcelona dojechała do Mediolanu uziemiona i bez Andresa Iniesty, który ocalił j± w tamtym meczu-nadziei z Chelsea. Niewielu wyznawców calcio uwierzy, że to przypadek.


