Barcelona pod sciana. Lyon nie ma nic do stracenia
Olympique Lyon czy Bayern Monachium, Barcelona czy Inter Mediolan – we wtorek i ¶rodę wyłonione zostan± drużyny, które 22 maja na Santiago Bernbeu w Madrycie zagraj± w finale Ligi Mistrzów.
Ubiegłotygodniowy mecz w Mediolanie – przegrany 1-3 – był najbole¶niejsz± wpadk± Barcelony, odk±d trenerem został Josep Guardiola i poprowadził zespół do zdobycia sze¶ciu trofeów w poprzednim sezonie.
„Nie da się ukryć, że znaleĽli¶my się w trudnej sytuacji – powiedział trener mistrzów Hiszpanii. – Po pierwsze dlatego, że po zdobyciu sze¶ciu trofeów w ci±gu roku, każda porażka jest traktowana jak wielka tragedia… Po drugie – nie będziemy łatwo odrobić straty z tak± ekip±, jak Inter. Przede wszystkim tak szybko, jak to tylko możliwe, musimy zdobyć gola. To będzie dobre zarówno dla nas, jak i dla widowiska, bo i rywale znajd± się pod większ± presj±”.
Obie drużyny zagraj± osłabione. W Barcelonie zabraknie stopera Carlesa Puyola, a trener mediolańczyków Jose Mourinho nie będzie mógł liczyć na serbskiego pomocnika Dejana Stankovicia. Niepewny jest też występ zdobywcy jednego z goli w Mediolanie Holendra Wesleya Sneijdera. Prawdopodobnie nie zagra również Mario Balotelli, który po pierwszym spotkaniu, niezadowolony z reakcji własnych kibiców, cisn±ł o ziemię klubow± koszulkę.
Portugalski szkoleniowiec ma być mężem opatrzno¶ciowym Interu, który przywróci mu dawny blask na międzynarodowej arenie. Klub ten dwukrotnie zdobył Puchar Europy, ale na triumf czeka już 45 lat. Mourinho ma dokonać tego, co nie udało się wcze¶niej m.in. Giovanniemu Trapattoniemu czy Marcello Lippiemu. W 1994 roku Inter odniósł ostatni wielki sukces – zdobył Puchar UEFA, a trzy lata póĽniej w finale tych rozgrywek przegrał z Schalke 04 Gelsenkirchen.
Wyeliminowanie Barcelony będzie też miało dodatkowy smaczek – Mourinho w przeszło¶ci pracował z tym zespołem jako asystent Bobby Robsona. Guardiola był wtedy piłkarzem „Dumy Katalonii”.
Mourinho ma już w trenerskim dorobku Puchar Europy, który wywalczył sze¶ć lat temu z FC Porto. W podobnej sytuacji jest szkoleniowiec Bayernu Monachium Louis van Gaal. Holender ¶więtował sukces w tych rozgrywkach w 1995 roku, kiedy triumfował z Ajaksem Amsterdam.
Teraz jest bliski awansu do finału, gdyż zwycięstwo 1-0 przed własn± publiczno¶ci± to bardzo korzystny wynik przed rewanżem w Lyonie. Bawarczycy zagraj± bez Francuza Francka Ribery’ego i Chorwata Danijela Pranjicia, którzy będ± pauzować za kartki. Wraca za to do składu holenderski pomocnik i kapitan Mark van Bommel.
Najważniejsze dla kibiców niemieckiej drużyny jest jednak fakt, że w pełni sił jest Arjen Robben. Holender pod koniec sezonu jest w wybornej formie. Zdobył jedynego gola w pierwszym spotkaniu z Olympique Lyon, a wcze¶niej jego trafienia przes±dziły o wyeliminowaniu Fiorentiny i Manchesteru United.
Bayern w finale LM zagrał po raz ostatni w 2001, kiedy zdobył trofeum kosztem Valencii. Francuski zespół awansował do decyduj±cego spotkania poprzednio 17 lat temu, kiedy Puchar Europy zdobył Olympique Marsylia.
Ekipa z Lyonu zagra w rewanżu osłabiona brakiem Jeremy’ego Toulalana, który, podobnie jak Ribery, ujrzał przed tygodniem czerwon± kartkę. Nie wiadomo czy do pełni sił wróc± pauzuj±cy ostatnio z powodu kontuzji Brazylijczycy Cris i Michel Bastos.
Trener Claude Puel przyznał, że jego zespół zmarnował korzystn± sytuację, jak± była gra w przewadze liczebnej przez kilkana¶cie minut w Monachium.
„Powinni¶my zareagować inaczej, a wyszło na to, że byli¶my bardziej zaskoczeni tym wydarzeniem niż gospodarze. Wci±ż możemy jednak awansować do finału i dokonać czego¶ historycznego. Z Madrytu mamy dobre wspomnienia, bo wyeliminowali¶my tam Real, ale na razie nie my¶limy o kolejnej wyprawie do Hiszpanii. We wtorek na Stade Gerland musimy wznie¶ć się na wyżyny umiejętno¶ci, a wtedy miły dla nas scenariusz może się sprawdzić” – zaznaczył Puel.
„Musimy zmienić swoje nastawienie do gry. W pierwszym meczu byli¶my skupieni na defensywie. Za bardzo. Teraz nie mamy nic do stracenia. BojaĽń trzeba zast±pić agresywno¶ci± i zaatakować od pierwszego gwizdka sędziego” – dodał argentyński napastnik Lisandro Lopez.


